4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Misja Ambasadora

Misja Ambasadora - Trudi Canavan Trzy lata. Trzy bite lata książka przeleżała u mnie na półce, bo nie miałam chęci jej przeczytać. Co prawda kupiłam ją zaraz po premierze i zaczęłam zagłębiać się w kontynuację historii znaną z Trylogii Czarnego Maga, jednak prędzej mnie ona zraziła, niż zaciekawiła. Czemu? Pamiętam jedynie tylko tyle, że wówczas była dla mnie nudna i bez wahanie odłożyłam ją na półkę. Ostatnio, patrząc na moje zdobycze stwierdziłam, że należy się Misji Ambasadora jeszcze jedna szansa. I tym razem jej się udało wciągnąć mnie w przygody, które opisuje. Charakterystyczną kwestią w książkach Trudi Canavan jest wielowątkowość. W tym tomie autorka pozostaje wierna swojemu stylowi. Poznajemy tutaj przygody Lorkina, syna obecnego Czarnego Maga Sonei i zmarłego Wielkiego Mistrza Akkarina, który był znudzony życiem w Imardinie i postanowił zostać pomocnikiem Ambasadora Dannyla w Sachace. Nie trzeba było, oczywiście długo czekać na kłopoty, w jakie wpakuje się dwudziestoletni chłopak przez to, że jego rodzicami są ludzie, którzy pokonali sachakańskich ichani przed dwudziestoma laty. Tymczasem w Imardinie grasuje Łowca Złodziei, który przy swoich morderstwach posługuje się magią. Rodzina Ceryniego pada ofiarą wspomnianego wcześniej przestępcy, a Złodziej postanawia go odszukać. Naturalnie nie obędzie się bez pomocy Czarnego Maga Sonei… Autorka rozwija fabułę stopniowo, niekiedy troszkę za wolno – możliwe, że to mnie właśnie zniechęciło za pierwszym razem, kiedy ją czytałam. Owszem, w Trylogii Czarnego Maga pani Canavan również nie rozpieszczała szybką akcją, jednak wcześniej nie przeszkadzało mi to. Tutaj bardziej zwróciłam na to uwagę, przez co książka wydała mi się nudna. Teraz, kiedy dosłownie połknęłam tą książkę w niecałe dwa dni, nie przywiązałam się do tej wady tak jak wcześniej. Nawet mi się spodobały te długie, z reguły bystre, rozmowy czy rozmyślania, prowadzące bohaterów do pewnych wniosków, które okazywały się prawdziwe bądź nie. Bardzo mi się spodobała tam metoda, w której postaci oceniają sprawę z naprawdę różnych perspektyw, nawet tych troszkę bardziej absurdalnych. W książce możemy wyróżnić z czasem cztery wątki, a raczej głównych bohaterów każdej z nich: Cery, Lorkin, Dannyl i Sonea. Nie obyło się oczywiście bez wyselekcjonowania ich w skali „atrakcyjności”. Jedne sekwencje mnie nudziły, inne wręcz bardzo przyciągały, lecz nie można tego uniknąć przy wielowątkowości – w końcu nie wszystkie historie muszą nam się podobać. Jednak uważam, że przygody Dannyla można było troszkę bardziej rozbudować, ponieważ, według mnie stały się troszkę monotonne, szczególnie wtedy, kiedy Ambasador wyruszył na poszukiwanie Lorkina. Co do reszty nie mam większych zastrzeżeń. Uważam, że jak na pierwszy tom Trylogii Zdrajcy sporo się działo. W książkach wspomnianej autorki nie znajdziemy postaci, które miałyby taki sam charakter. Lorkin jest młody, buntowniczy i troszkę wygadany (dziwnie to brzmi, kiedy pisze to osoba o dwa lata młodsza od tej postaci). Można znakomicie zrozumieć, biorąc pod uwagę fakt, że nie wyściubił nosa poza mury miasta i posiada troszkę nadopiekuńczą matkę. Z początku ta troska Sonei o syna mnie irytowała, bo w końcu jakby na to nie patrzeć był już dorosłym facetem, jednak później ta cecha charakteru nie została, że tak powiem „rozwinięta” przez autorkę, za co jej serdecznie dziękuję. Troszkę rozumiem, jak może się czuć rodzic, kiedy jego dziecko go opuszcza, jednak ja na chwilę obecną byłam troszkę zażenowana tą nadopiekuńczością Sonei (w sumie czułam to samo co Lorkin). Ceryni i Dannyl troszkę może zmienili swoje charaktery, które znałam z czasów Trylogii Czarnego Maga, jednak jest to podyktowane pewnym doświadczeniem, które zapewne nabyli w ciągu dwudziestu lat. Tutaj należy się pewnego rodzaju ukłon w stronę autorki za to, że nie zatrzymała bohaterów w miejscu, co widać również później po Lorkinie, który troszkę zmienił swoje myślenie w drugiej części książki. Naturalnie należy tu zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe takie jak Tyvara, Skellin, ashaki Achati czy Regin, znany nam ze wcześniejszej historii jako postać negatywna. Da się wyczuć, że w kolejnych częściach mogą odegrać jedną z ważniejszych ról w historii, więc dobrze by było poświęcić im również troszkę uwagi i zwrócić uwagę na ich postawy. Kiedy zniechęcałam się do niektórych książek, zawsze słyszałam „do pewnych książek trzeba dorosnąć”, więc można powiedzieć, że stałam się o trzy lata bardziej dojrzalsza. Książka Misja Ambasadora, pomimo, że początkowo nie wzbudziła u mnie sympatii, jest pozycją godną polecenia. Można narzekać na powolny rozwój akcji, czy lekką nudę, jednak można poczuć, że ta historia będzie tak samo porywająca i nietuzinkowa jak jej poprzedniczka. Fani uniwersum Canavan na pewno będą zachwyceni, a tych którzy jeszcze nie znają książek wspominanej autorki, a lubią fantastykę, zapraszam do zapoznania się z Trylogią Czarnego Maga przed sięgnięciem po Trylogię Zdrajcy. Jeżeli jesteście fanami fantastyki, historia ta powinna Wam się spodobać.