4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Miłość w czasach zarazy

Miłość w czasach zarazy - Gabriel García Márquez [recenzja dostępna również na swiatyzpolki.blogspot.com] Na wstępie wspomnę, że popełniłam pewien bardzo bolesny błąd czytelnika - obejrzałam film na podstawie książki jako pierwszy. Lecz mam na to swoje usprawiedliwienie, gdyż nawet nie wiedziałam, że taka lektura w ogóle istnieje. Ekranizacja mnie nie usatysfakcjonowała i odebrałam ją dosyć negatywnie, więc jakie było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że książka jest bestsellerem. I właśnie wtedy stwierdziłam, że muszę ją przeczytać i skonfrontować swoją wcześniejszą opinię. Jak w tytule zostało zawarte książka opowiada o miłości. Jednak, czy należy brać słowo "zaraza" dosłownie? Przez całą lekturę poznajemy historię dwóch postaci - Florentina Arizy i Ferminy Dazy. Oboje, w okresie młodości zakochali się w sobie do szaleństwa. Jednak głównym przeciwnikiem tego uczucia jest ojciec dziewczyny, który trwał w swoim zamierzeniu, by córka, pomimo słabego pochodzenia, dobrze wyszła za mąż. Florentino nie wpisywał się w kryteria "dobrze sytuowanego" ponadto był (nie ukrywając) brzydki i chorowity. Po pewnym czasie na scenie pojawia się nowy bohater, doktor Juvenal Urbino, sławny za swoje dokonania w dziedzinie cholery, pomimo młodego wieku. To on poślubia Ferminę, tym samym dając kres młodzieńczej miłości. Florentino jednakże nie chciał zapomnieć o jedynej kobiecie swojego życia. Wyznacza sobie cel, by zostać bogatym człowiekiem, godnym Ferminy Dazy i ją zdobyć. Wie jednak, że jedyną przeszkodą jest Juvenal Urbino i żyje w przekonaniu, iż jedynym wyjściem jest jego śmierć. Dodajmy do tego jeszcze, że po pewnym incydencie, który pozbawił go dziewictwa, postanowił szukać uciechy w miłości łóżkowej, jednocześnie chcąc zapomnieć o tej kobiecie, którą był zdolny pokochać. O ile film odebrałam bardzo źle, tak książka oddała wszystko to, czego on nie oddał. Nie przepadam zbytnio za lekturami, które skupiają się jedynie na miłości, jednak ta była na swój sposób piękna. Pomimo dużej ilości opisów i, można powiedzieć, bardzo minimalnej ilości dialogów, akcja nie stoi w miejscu. Jesteśmy biernymi obserwatorami dwóch osób, które próbują odnaleźć się w świecie, w którym nie są sami. Każde na swój sposób chce zapomnieć, jednak wspomnienia potrafią wracać ze zdwojoną siłą. Autor niesamowicie pokazał, jak prawdziwa miłość może być wieczna, choć tak często odpychana i nieosiągalna. Razem z bohaterami przeżywamy ich upływ lat a niechronologiczne wydarzenia nie przeszkadzają oraz nie zbijają z tropu.Wbrew pozorom, historia jest niesamowicie wzruszająca, nawet śmiałabym powiedzieć, że jest bardziej życiowa, niż znaczna większość książek o tematyce miłosnej czy też erotycznej. Kreacja bohaterów również jest godna podziwu. Florentino Ariza, skrzywdzony przez naturę, potrafi kochać tak namiętnie, że koniec końców, rozkochuje w sobie Ferminę Dazę. Nawet po jej ślubie z doktorem Urbino, wszystko robi dla niej (może za wyjątkiem pewnych miłosnych przygód). Można powiedzieć, że jest on prezentacją człowieka, który uparcie dąży do wyznaczonego celu i robi wszystko, by to osiągnąć. I udaje mu się dotrzeć do tego, choć niekoniecznie tak, jak sobie to z początku wyobrażał. Fermina Daza zaś jest ucieleśnieniem kobiety, która pomimo swojego zakochania w Florentinie, zachowuje resztki rozsądku. Z początku, co prawda, nie zapowiada się na to, że stanie się kobietą poważną, twardo stąpającą po ziemi. Jej przyszłość zniszczył jej własny ojciec, ponieważ chciał, by córka dobrze wyszła za mąż, a ponadto, prawdopodobnie miał w planach jeszcze inne rzeczy, dotyczące przyszłego małżonka. Fermina pogodziła się ze swoim losem u boku mężczyzny, którego nie znała. Jednak im bardziej chciała zapomnieć o swojej dawnej miłości, tym częściej potrafiła go wspominać. Bohaterowie są dynamiczni, zmieniają się w trakcie upływu lat nie tylko z wyglądu lecz z również z charakteru i myślę, że to jest jednym powodem, który odróżnia tą książkę od innych. Jeśli kiedykolwiek słyszeliście o filmie, to najpierw koniecznie zabierzcie się za książkę, gdyż ekranizacja nie należy do tych najlepszych. Jedną rzeczą, która mi się podobała, była muzyka - Shakira w troszkę mniej komercyjnym wydaniu brzmi wspaniale i nadawała charakterystyczny klimat. Niestety, dobry soundtrack to tylko połowa sukcesu każdej ekranizacji. Książka, pomimo niemalże samych opisów i niewielkiej liczbie dialogów, ujęła moje lodowate serce. Polecam każdemu, kto nie lubi typowych romansideł, albo szuka miłej lektury.