4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Dżuma

Dżuma - Albert Camus [recenzja została umieszczona na: swiatyzpolki.blogspot.com] Często słyszę pytanie: „Po co są lektury, skoro wszystkie są nudne?”. Myślę, że ta wypowiedź jest również traktowana jako swego rodzaju wymówka, by książek nie czytać, bo są przymusowe. Innym faktem jest to, że są omawiane schematycznie, jednokierunkowo, ale nie o tym powinnam tutaj pisać. Nie jest tak, że wszystkie lektury muszą się podobać. Inne są lepsze, inne gorsze i taka jest kolej rzeczy. Jednak boli mnie sam fakt, że poniektóre perełki są traktowane obojętnie i mierzone jedną miarką z tymi słabymi. Jedną ze wspomnianych perełek jest właśnie Dżuma Alberta Camusa. Można uogólnić, że książka jest po prostu o tytułowej pladze, która spada na Oran. Jednak jest to w pewien sposób krzywdzące. Autor, pod pretekstem dżumy omawia i pokazuje różne aspekty, przy tym pozwalając sobie na pewne rozważania na temat psychiki człowieka. Przedstawił różnych bohaterów, z ich historiami , przeżyciami i pokazuje na ich przykładzie, jak wszystko się zmienia, kiedy człowiek żyje w zamknięciu. Głównym bohaterem jest Bernard Rieux – lekarz, a zarazem główny narrator dzieła. Podczas zarazy ciężko pracuje nad chorymi, jednocześnie odrzucając myśl o swojej żonie, która z powodów zdrowotnych, opuściła miasto. To właśnie przez jego zaangażowanie dane nam jest poznać parę bohaterów. Pierwszym z nich jest Raymond Rambert – dziennikarz, który przyjechał do Oranu przed epidemią i został przymusowo zatrzymany w Oranie. Postać ta, pokazuje jak rozpaczliwa jest rozłąka dwóch kochających się osób (jego żona była w innym mieście), co zarazem daje autorowi pole do dygresji na ten temat. Nie inaczej jest przy innych postaciach. Ojciec Palenoux jest jezuitą i w trakcie powieści wygłasza dwa kazania, które są od siebie bardzo różne, ze względu na przepływ czasu i pene wydarzenie. Kolejnym bohaterem jest Joseph Grant, urzędnik merostwa. Pomimo swojej skromności, jest to postać intrygująca. Marzy mu się napisanie doskonałej powieści, przez co nie jest w stanie wiele napisać. Z kolei Cottard, sąsiad poprzedniego, jest personą zagadkową, i zdaje się, że tylko jego cieszy okres dźumy… Na koniec zostawiłam pewnego pana, który jest zarazem drugim narratorem Dżumy, gdyż bardzo zaintrygowała mnie jego postać. Mowa tu o Jeanie Tarrou. Postać ta z pozoru nieważna i uboga, w trakcie czytania powieści staje się czymś przeciwnym do pierwszych przypuszczeń. W swoich dziennikach mówi o rzeczach mało ważnych (szczególnie polubił obserwowanie staruszka plującego na koty), jednak to, w moim mniemaniu, były tylko pozory. Po bardzo długim czasie, w końcu ujawnia cel swojego istnienia, który z początku był dla mnie nie zrozumiały. I nadal nie jestem w stanie tego zrobić, nawet sama nie mam pojęcia dlaczego. Być może jest to po prostu różnica charakterów między mną a bohaterem. Akcja nie jest płynna. Pomiędzy dialogami i ogólnymi fazami plagi są długie opisy i filozoficzne wywody. Pomimo tego, że nie bardzo lubię takiego zabiegu, tutaj (o dziwo) mi to nie przeszkadzało. Co prawda musiałam raz na jakiś czas sobie robić przerwę, ale nie umniejszało to książki w moich oczach. Można z niej wiele wyciągnąć i zrozumieć, choć nie przeżyło się podobnych sytuacji. Pewnie dlatego, że lubię, kiedy dana lektura coś wnosi i nie jest nijaka, co we współczesnej literaturze jest dosyć częste… Dżuma to powieść, która zmusza do chwili zastanowienia. Nie jest to prosta książka. Choć poniekąd spowalnia akcję, poprzez dokładne opisy choroby i długie wywody, nie da się jej zaszufladkować pod słowem „Nuda”. Pomijając szkolny przymus, myślę, że jest to lektura dla każdego, kto szuka czegoś wartościowego. A nawet jeśli nie, to gwarantuję, że czas na przeczytanie Dżumy nie jest straconym!