4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Cyrk nocy

Cyrk nocy - Erin Morgenstern [recenzja również na: swiatyzpolki.blogspot.com] Książka mnie do siebie ciągnęła. Nie tylko tytułem, samą oprawą graficzną oraz opisem. Jednak zawsze coś stawało mi na drodze, by jej nie przeczytać bądź zapominałam o jej istnieniu. Ostatnio jednak udało mi się ją zdobyć z wymiany, jednak nie podległa natychmiastowemu przeczytaniu. Kiedy w końcu po nią sięgnęłam... Definitywnie nie wiem co sądzić o niej, o fabule i w ogóle o Le Cirque des Reves. Na kartach książki poznajemy Celię oraz Marca, którzy, z powodu jakiegoś dziwnego paktu zawartego między ojcem dziewczyny a mężczyzną w szarym garniturze, są przygotowywani do rywalizacji. Oboje nie wiedzą z kim będą walczyć, gdzie to się odbędzie ani jakie są reguły tej nietypowej gry. Niestety, serce nie sługa, z czasem wrogowie zostają kochankami, choć nie wiedzą jaki będzie to miało wpływ na rywalizację oraz jej wynikiem. A, właśnie, byłabym zapomniała - obydwoje umieją czarować, a ich gra dotyczy właśnie ich możliwości w zakresie magii. Tłem zaś do ich zmagań staje się pewien cyrk, który otwarty jest tylko nocą i nigdy nie wiadomo, w którym miejscu się pojawi. Jednak to miejsce staje się czymś więcej niż tylko miejscem rozrywki. Miło się czasami oderwać od książek, które należą do jakiś serii i przeczytać historię, która zamknięta jest w jednym egzemplarzu. Niestety, pisanie książek jednotomowych jest sztuką trudną, tak samo jak tworzenie trylogii. Samo uniwersum, które autorka wymyśliła, miało naprawdę spory potencjał. Wiek XIX, nietypowy cyrk oraz czary - to naprawdę zapowiadało się dobrze. Niestety, niekoniecznie było porządnie rozegrane. Przez połowę książki praktycznie nie dzieje się nic. Powolutku poznajemy bohaterów, śledzimy powstanie cyrku oraz perypetie jego pracowników, bądź tych, którzy mieli jakiś wkład w ten rodzaj rozrywki. Akcja toczy się powoli, licznymi przeskokami w latach (radzę pilnować dat przy czytaniu) lecz autorka nadrabia to klimatem. Uważam, że ten aspekt to połowa sukcesu i Erin Morgernstern to osiągnęła w pełnym tego słowa znaczeniu. Potem jednak, kiedy fabuła nabiera tempa i większego (non)sensu, sama otoczka magii całego przedsięwzięcia przestaje wystarczać. Pierwsza rzecz, która wyprowadziła mnie z równowagi, to wątek miłosny między Celią a Markiem. Po prostu się spotkali i ta-dam: mamy już parę, która nie powinna w ogóle istnieć, bo w końcu są wrogami. Może nie są od razu ze sobą oficjalnie, jednak miłość od pierwszego wejrzenia do mnie nie przemawia, szczególnie w literaturze. Autorka najwidoczniej uznała, że skoro są wrogami, to trzeba dać im uczucie, które będzie wbrew regułom. To takie cool. Niestety, to na mnie już nie działa, tego typu motyw stał się nudny już jakiś czas temu. Kolejnym aspektem, którego nie rozumiałam i nadal nie jestem w stanie pojąć, to sama rozgrywka. Dwóch gości zakłada się o to czyj uczeń będzie miał większe zdolności i pokona rywala. Czas trwania tego dziwnego zakładu: nieograniczony zaś "ring" już tak. Nie wiem czemu lecz dla mnie nie ma to większego sensu. Dla mnie był to dość słaby motyw, tym bardziej, że ta cała gra między Markiem a Celią nie polegała na strzelaniu do siebie arsenałami zaklęć tylko skupiała się na tworzeniu. I tyle w temacie. "Cyrk nocy", który z początku bł zbudowany naprawdę świetnie, jeżeli chodzi o klimat. Niestety później wszystko się zaczyna walić - fabuła, logika akcji (bo chyba nawet w magii istnieje taki termin...) oraz postacie. Tych ostatnich występuje tu bardzo wielu, jednak ich kreacja nie jest najwyższych lotów. Sam pomysł był dobry, autorka zapewne zdobyłaby jeszcze większą sławę, gdyby jednak lepiej rozegrała pewne rzeczy. W ogólnej ocenie książka jest dobra, jednak liczyłam na coś więcej. W końcu magia nie naprawia wszystkich błędów.