4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Pamiętniki Lukrecji Borgii

Pamiętniki Lukrecji Borgii - Matthew Graham Scarsbrook Powieści historyczne czasami mijają się z prawdą. Faktem jest, że czytałam ich niewiele, jednak Pamiętniki Lukrecji Borgii stały się dla mnie fenomenem... w negatywny sposób. I nie była to wina obejrzanego przeze mnie serialu Rodzina Borgiów, który mógłby wpłynąć na moją ocenę. W końcu ciężko jest strawić zakłamania historyczne... Wiek XV. Lukrecja Borgia, najpiękniejsza córka papieża Aleksandra IV, żyje w iluzji swojej świętej rodziny. Z matką nie widziała się od lat, zaś ojciec i brat pilnują tego, by się z nią już nigdy nie spotkała. Dziewczę jest na tyle sprytne, by wypatrzeć przez przypadek braciszka, Caesara, wychodzącego z piwniczki, pod osłoną nocy. Jak można się domyślić, Lukrecja wykazała się sprytem po raz drugi, wykradła z pokoju brata klucze i do tajemniczego pomieszczenia weszła. To, co tam zobaczyła, zmroziło ją na tyle, by przypuszczać, że członkowie jej rodziny są mordercami! No i co ona może zrobić, jak uchronić wszystkich przed wszelkim złem? W powyższym opisie nie szczędziłam sobie ironii/sarkazmu. Nie jest to bezpodstawne działanie. Jako, że troszeczkę poczytałam o rodzinie Borgiów, znam się troszkę na temacie, wiem co historycy ustalili. Jednakże, już w pierwszych rozdziałach Pamiętników... drażnił mnie fakt niewiedzy Lukrecji o morderstwach, jakie popełniała jej rodzina (nie, żeby w prawdziwej historii ona nie robiła podobnych rzeczy), ponadto nie posiadała żadnej wiedzy na temat trucizn, co może wydawać się groteskowe, biorąc pod uwagę, że jej historyczny pierwowzór słynie właśnie z trucia. No dobrze, na to jednak oko przymrużyłam, nie raz, nie dwa kłamstwa w powieściach historycznych występują. Czarę przelała wiadomość, że małżeństwo z Alfonsem Aragończykiem było jej pierwszym. Autor usunął jeden z najważniejszych epizodów, którym był ślub z Giovannim Sforzą. Dodajmy do tego zlikwidowanie również jej pierwszego dziecka i mamy gotową katastrofę. Autor zachował się w tym momencie bardzo nieodpowiedzialnie, mówiąc najłagodniej. Przez to, że nie uwzględniono pierwszego małżeństwa ze Sforzą, dalsze czytanie było dla mnie udręką. Tym bardziej, że Lukrecja była na tyle beznadziejnie wykreowaną postacią, że ledwo dotrwałam do końca. Mogłabym sobie zarzucić, że patrzę przez pryzmat serialu, nakręconego przez HBO, jednak nie zrobię tego. Lukrecja Borgia w tej książce drażni swoją cechą, która chyba miała być jej atutem: niesieniem pomocy każdemu, najlepiej swojej rodzinie. Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo mnie to denerwowało. Nieważne co się działo, trzeba pomóc. Trzeba chronić wszystkich. Tylko kto ochroni mnie, czytelnika znającego poniekąd historię Borgiów, czytającego takie bzdety? Ponadto ta jej niewiedza, jakby dopiero co urwała się z choinki... Jej mąż Alfonso, też nie należy do zbyt rozgarniętych postaci, aczkolwiek to zgadza się nawet z serialem. Jednakże tutaj denerwował mnie dwa razy bardziej, możliwe, że to było przyczyną czystej złości na Lukrecję. No i dodajmy do tego Caersara i papieża jako złych i niedobrych. Uch, po prostu to było straszne. Zdaje się, że autor wybrał sobie pasujące mu elementy życia Lukrecji Borgii, po czym napisał sobie książkę, wręcz poniewierającą jedną z najciekawszych postaci kobiecych w historii. Z czystym sumieniem nie polecam książki nikomu, a szczególnie tym, którzy historii Borgiów (tej prawdziwej) nie znają. swiatyzpolki.blogspot.com