4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Rekin z parku Yoyogi

Rekin z parku Yoyogi - Joanna Bator Japonia - kraj, który ciężko pojąć pod wieloma aspektami. Ludzie z reguły przypisali Kraj Kwitnącej Wiśni do słówka "dziwne", bo tak najprościej stwierdzić, bo ciężko jest zrozumieć, że to poprostu inna kultura, inna mentalność. Pani Joanna Bator w Japonii mieszkała już parę dobrych lat. Jej pierwsze japońskie wrażenia, można przeczytać w Japońskim wachlarzu i tym samym dowiedzieć się wielu przydanych rzeczy i ciekawostek. Rekin z parku Yoyogi znacznie odbiega od poprzedniczki, bo w końcu pierwsze wrażenie ma się raz w życiu. Książka w większości jej zawartości jest zbiorem artykułów, jakie ukazały się w Gazecie Wyborczej oraz Bluszczu. Niektóre rozdziały autorka dopisała, specjalnie dla tegoż wydania. Książka jest podzielona na trzy części o osobliwych nazwach: Niesamowitości, Alegorie, Heterotopie. Ponadto egzemplarze są wzbogacone o rysunki, a nawet krótki komiks na wzór mangi. Od Japońskiego wachlarza różni się wiele. Tutaj spotykamy się z poniekąd bardziej "doświadczoną" autorką, która przyzwyczaiła się do dziwnej Japonii. Także również dygresje przeszły w taką formę, że omal nie stały się metafizyką (o ile już nią nie są). Oczywiście prędzej czy później musiało mnie coś zdenerwować, bo aż się na to zapowiadało podczas lektury. Pierwsza rzecz, to Murakami a dokładniej jego dzieło zatytułowane 1Q84. Nie licząc pomniejszych nawiązań w całej książce, są trzy bite rozdziały na temat najsławniejszego, japońskiego autora, w których są niesamowite ochy i achy na temat Murakamiego i jego dzieła 1Q84. Normalnie bym się o to nie czepiała, gdyby nie fakt, że mi ten tytuł się akurat nie podobał i ciężko było mi czytać na temat genialności treści i innych rzeczy, w tym o bohaterach. Rozumiem, że autorce się bardzo podobało ale mimo wszystko nie wszyscy podzielają jej zachwyty. To samo z bieganiem - jeden rozdział na ten temat, który mówi jaki ma to wymiar w buddyźmie (oczywiście obecność Murakamiego była wręcz obowiązkowa także i w tym rozdziale). Cieszę się, że pani Bator widzi w tej dyscyplinie wiele, ale niestety, nie wszyscy mają tak dobrze, by mogli to robić. Poza tym - co to ma wspólnego z Japonią? Już nie mówiąc o niechęci autorki do muzułmanów, która ni z tego, ni z owego znalazła się w książce o Kraju Kwitnącej Wiśni... Po przebiciu się przez wszechobecnego Murakamiego, zapisków o katastrofie z 2011r. oraz osobistych wyznań autorki, dotarłam do trzeciej części książki. Ta była znacznie ciekawsza, bo opowiadała o zjawisku, które występuje również w Polsce - czyli otaku. Autorka stara się analizować tą subkulturę, zrozumieć choć trochę jej sens i rację bytu. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak wnikliwym opisem otaku, choć autorka, tak samo jak ja, wielu rzeczy nie rozumie, chociażby fascynacji yaoi czy dziewczynkami 2D.Chociaż wiele już na ten temat czytałam jestem wdzięczna autorce, że poświęciła na zjawisko otaku choć trochę maszynopisu, biorąc pod uwagę fakt, że polska odmiana tej subkultury ma błędne podejście do całej sprawy. Podsumowując Rekin w parku Yoyogi ta książka w połowie o Japonii, w połowie o samej autorce.Niekiedy rozmyślania Bator były troszkę za głębokie jak na tego typu lekturę. Autorka zdecydowanie napisała coś różnego od Japońskiego wachlarza i niestety za dobrze jej to nie wyszło. Ciężko jest mi stwierdzić czy pozycję polecić czy nie... swiatyzpolki.blogspot.com