4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Wojna w Blasku Dnia, księga I

Wojna w Blasku Dnia, księga I - Peter V. Brett [recenzja również na: swiatyzpolki.blogspot.com] Po przeczytaniu Malowanego człowieka oraz Pustynnej Włóczni wiedziałam, że muszę serię przeczytać do końca, jednak miałam pewne ograniczenia. Koniec końców, znalazłam w bibliotece Wojnę w blasku dnia. I mój zapał po przeczytaniu pierwszej części... zgasł. O fabule mogę napisać niewiele. W tej części przede wszystkim poznajemy historię Inevery, pierwszej żony jednego z dwóch Wybawicieli. Również dane jest nam przeczytać o perypetiach dobrze znanych postaci: Arlena, Renny, Leeshy i Rojera oraz Abbana. Niestety, tylko tyle mogę powiedzieć o fabule. Autor troszkę odskoczył od schematu. Zazwyczaj na samym początku poznawaliśmy historię wybranej postaci, po czym wracaliśmy do obecnych czasów. Tutaj jednak najpierw przeżywamy przygody wraz z Arlenem i Renną, a później przenosimy się do historii Inevery, która, nawiasem mówiąc, wydaje się całkiem ciekawa na tle całej książki. W fabularnej teraźniejszości na próżno jednak szukać niesamowitej akcji. Tytułowa wojna zdaje się być na razie na drugim planie, zaś nacisk położony zostaje na relacje międzyludzkie. Normalnie nie miałabym do tego najmniejszego zarzutu, jednak odniosłam przedziwne wrażenie, że jest to gra na czas czy, jak kto woli, na pieniądze. Autor najwidoczniej założył, że niektórzy czytelnicy mogli nie czytać poprzednich części, przez co wszystko było tłumaczone, jednak jakość tego pozostawia wiele do życzenia. Było to zrobione płytko i, o zgrozo, kolokwialnie. To boli, kiedy zostajesz uświadomiony, jak bardzo można zniszczyć to, co się już stworzyło z ciężką pracą. O bohaterach, na podstawie tej części powiedzieć wiele nie mogę - za wyjątkiem Inevery. Tu muszę przyznać, że podłoże jej dotychczasowych, zaborczych wręcz zachowań nie jest przypadkowe i w końcu ją poniekąd zrozumiałam. Bohaterka, podobnie jak reszta, nie miała sielskiego życia, co okazywało się już w samym fakcie, że była płci żeńskiej. Jak już wspomniałam, obserwowanie jej, dorastającej na kartkach książki, jest zdecydowanie najciekawszym aspektem tej części. Reszta postaci nadal podziwia swoją różnorodnością osobowości, podobnie jak w tomach poprzednich i ciężko jest coś o nich napisać nie spoilerując. Chciałam tu również wrócić uwagę na ilustracje, które w tym tomie mi się podobały. Biorąc pod uwagę, że wcześniej obrazki mnie nie zaintrygowały, tak teraz, muszę przyznać, że ich poziom znacznie wzrósł. Nie dość, że mają tła, to jeszcze należy dodać, że są znacznie lepiej skadrowane niż poprzednie. I tu kolejny plus za to, choć do fabuły nic nie wnoszą. Ciężko jest mi to pisać, ale zdecydowanie się zawiodłam. Wiem, że w Polsce, wydawnictwo postanowiło podzielić, tak samo jak wcześniej, jeden tom na dwie części, jednak tym razem zdecydowanie odczułam minus tego zabiegu. Czy polecam? Cóż, dla tych, którzy czytali poprzednie tomy, jest to pozycja obowiązkowa, jednak nie polecam zaczynać od niej przygody z Cylem demonicznym - tu odsyłam do Malowanego człowieka wszystkich tych, którzy nie znają jeszcze autora. Dla mnie pozostaje tylko nadzieja, że następna część nadrobi braki swojej poprzedniczki.