4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Łotr

Łotr - Trudi Canavan Trudi Canavan jest autorką, którą ciężko jest mi krytykować. Co prawda nie zawsze jej poczynania względem postaci mnie zadawalają, jednak pomimo tego niezmienny zostaje fakt, że stałam się jej fanką. Łowca to druga część Trylogii Zdrajcy i jak dla mnie jest to jedna z lepszych kontynuacji, jakie miałam okazję przeczytać. Ta część to kontynuacja zaczętych wątków w Misji Ambasadora. Poznamy tutaj dalsze przygody Lorkina, który oficjalnie stał się częścią Zdrajców i zamieszkuje w Azylu. Dannyl zaś, porzuciwszy poszukiwania swojego pomocnika wdał się w niełaskę sachakańskich ashakich, jednak ich uwagę przykuwa pewien Ambasador Elyne, który jest bardzo dobrze znany naszemu magowi. Sonea też nie jest wolna od zmartwień – nadal poszukuje dzikiego maga Skellina, mając nadzieję, że wykona on jakiś widoczny ruch po tym, jak złapała jego matkę. Tymczasem nowicjuszka Lilia zaprzyjaźnia się z inną uczennicą Gildii, Nakią, nie spodziewając się co ze sobą ta znajomość przyniesie. Ja widać w powyższym opisie, autorka postanowiła zacząć nowy wątek, który opowiada o dwóch uczennicach. Wprowadziła tym samym bardzo dużo zamieszania do całej historii i troszkę przysporzyła Sonei roboty, jednak opowieść Lilii doskonale ukazuje to, jak można się zawieść na ludziach, którym się najbardziej ufa (i darzy uczuciem większym niż przyjaźń). Troszkę szkoda mi było, że przez to wątek skupiający się na Cerym został usunięty, jednak poniekąd w epilogu zostało mi to wynagrodzone. Ponadto po raz kolejny przekonałam się, jak autorka zręcznie opisuje związki między osobami tej samej płci. Spotkałam się już z książkami, w których to relacje np.: mężczyzny z mężczyzną były opisane nie dość, że słodko to jeszcze z ogromnym niesmakiem. Pani Canavan stąpa ostrożnie po tak kruchym lodzie, jakim jest ten temat, co widać w książce. Wszystko dzieje się powoli, by potem pozwolić, by uczucie jakoś się objawiło – i za to między innymi lubię styl autorki. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, by w czymś przedobrzyła, bo dzielnie trzyma się pewnych ograniczeń. Fabuła, tak jak w Misji Ambasadora rozwija się stopniowo, zmuszając bohaterów do logicznych analiz swoich postępowań. W przeciwieństwie do wspomnianej części, tutaj nie dało się wyczuć nudy, czy powolności. Nawet wątek Dannyla był na tyle ciekawy, że mnie nie nużył, pomimo tego, że sporo było w nim opisów. Postacie, pomimo wprowadzenia paru nowych, nadal nie są proste i łatwe do przejrzenia. Lilia jest z początku nieśmiałą, łatwowierną osóbką, która pod wpływem wydarzeń, związanych z jej przyjaciółką Naki, zmienia się i staje się przez to bardziej ostrożna. Lorkin również przechodzi pewną zmianę, choć może nie być jej widać na pierwszy rzut oka. Sonea zaś, może nie ma innowacji w swoim charakterze, jednak odniosłam wrażenie, że w Łotrze to ona ma tak naprawdę najwięcej roboty. Nie dość, że musi się uganiać za dzikim magiem, to jeszcze zastępcą jej poprzedniego pomocnika staje się dawna miłość i na dodatek jakieś dwie uczennice nauczyły się pewnej magii z książki… W pewnym momencie zrobiło mi się jej troszkę szkoda. Jeżeli chodzi o Dannyla, to jego wątek był miłym przerywnikiem między tymi wszystkimi zawirowaniami fabularnymi. Łotr jako druga część Trylogii Zdrajcy to kolejna książka pióra Trudi Canavan, która pochłonęła mnie bez reszty. Podziwiam autorkę, że potrafi stworzyć krainy oraz ludzi, którzy potrafią się od siebie diametralnie różnić. Dodajmy do tego jeszcze lekkość pióra i styl… Można by powiedzieć, że to jedna z najlepszych pisarek fantastyki. Nie wahajcie się ani chwili i zapoznajcie się z uniwersum, jakie stworzyła pani Canavan. Gwarantują Wam, że na pewno się nie zawiedziecie.