4 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Edeita

Światy z półki

Recenzje książek. Jestem również na platformie blogspot.

 

www.swiatyzpolki.blogspot.com

Tancerze Burzy

Tancerze Burzy - Jay Kristoff Japoński steampunk – to słowo przylgnęło mi do myśli, kiedy zobaczyłam zapowiedź książki. Wahałam się długo, nad zakupem tej książki, bojąc się, że autor w pewnym momencie się zgubi we własnym pomyśle. W końcu, pomimo skrajnych ocen na zagranicznych stronach, postanowiłam zaryzykować. I nie zawiodłam się. Yukiko, dzielna wojowniczka z rodu Kitsune (Lisa) wybiera się z ojcem i innymi towarzyszami na wyprawę, której celem jest znalezienie dla szoguna mitycznego stworzenia – gryfa. Wszyscy są przekonani, że ów stwór nie istnieje, że wymarł setki lat temu. Jednak nikt nie chce stracić głowy z powodu nieposłuszeństwa szogunowi… W końcu załoga „Dziecięcia Gromu” podróżuje przez skażone krwawym lotosem tereny Shimy. Podczas wyprawy wlatują w burzą chmurę, a tam znajdują ogromne, fantastyczne, białe monstrum. Od tej chwili w życiu Yukiko zajdą ogromne zmiany… Autor nie szczędzi nam szczegółów. Z początku mozolne, długie opisy mi bardzo przeszkadzały i miałam wrażenie, że zaraz odłożę książkę i nie wrócę. Jednak dzięki temu, że świat został nakreślony bardzo dokładnie, mogłam potem sobie wyobrazić pewne rzeczy jeszcze lepiej. Długi wstęp potem wynagradza akcja – nie za szybka, nie za wolna, w sam raz. Niespodziewane zwroty fabuły również występują, jednak autor nie postawił na to swojego głównego pionka. Widać było, że Jay Kristoff dokładnie wiedział, jaki będzie główny cel tego tomu i dążył do tego bardzo skrupulatnie, stawiając silną Yukiko przeciw szogunowi i Gildii. Główna bohaterka jest osobą o silną i zdecydowaną. Nie, to nie jest kolejna niewinna heroina, która ma problemy tylko sercowe. Z czasem poznajemy jej przeszłość, co pomaga troszkę wytłumaczyć jej działania i decyzje. Ciekawa jest również relacja Yukiko z Buruu, mitycznym stworzeniem. Dzięki pewnej umiejętności dziewczyny obie te postacie coraz bardziej zżywają się ze sobą, tworząc jedność. Uważam, że cały ten rozwój ich relacji mógłby być lepiej zorganizowany, jednak wyszło nie tak całkiem źle. Sam gryf też jest na swój sposób ciekawym stworzeniem. Potrafi myśleć jak człowiek, choć nie rozumie do końca postępowań tych małp. Razem z Yukiko tworzą całkiem ciekawą parę przyjaciół i mogą na sobie polegać. Wątek romantyczny nie gra tu głównych skrzypiec. Co prawda dziewczynie śnią się po nocach zielone oczy pewnego samuraja, ale z czasem okazuje się, że nie jest on tym, za kogo go miała. Tymczasem zakochał się w niej pewien członek Gildii, a to jest jak najbardziej zakazane. Nie jestem w stanie określić, czy to można nazwać trójkątem miłosnym, ze względu na pewne zdarzenia. Jednak jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się historia Yukiko i Kina, wspomnianego członka Gildii, bo nie wydaje mi się, żeby to była słodziutka historia. Wspomnę tu również o tym, że autor zastosował wiele japońskich wyrażeń, słów, które mogą niektórych drażnić. Fakt, ja też nie jestem wszechwiedząca, musiałam korzystać z dosyć obszernego słowniczka z tyłu książki, jednak podobało mi się jak te słówka łagodnie zostały wplecione w zdanie, jakby również należały do tego samego języka. Może jedyną wadą jest fakt iż autorka tylko na początku książki wspomniała o wyjaśnieniach słów, a później nawet nie zostało odznaczone gwiazdką, że znajdziemy to w słowniczku. Tancerze Burzy to pierwsza część serii zatytułowanej Wojna Lotosowa. Uważam , że jest dobrym wstępniakiem do całkiem nieźle zapowiadającej się historii. Książka, którą właśnie zrecenzowałam, to debiut pisarza, tak więc można na niektóre rzeczy przymknąć oko. Polecam Wam zapoznać się z nią i nie zrażać się dosyć powolną, pierwszą połową książki. Cierpliwość zostaje później ładnie wynagrodzona wartką akcją.